Witamy ponownie :)

Jak się masz? :)

Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!

You must either be invited by one of our team member or request an invitation by contacting us via contact page.

Note: If you are the admin and want to display the register form here, log in to your dashboard, and go to Settings > General and click "Anyone can register".

START > Gry PC > Lords of the Fallen czyli polski Blade of Darkness

Lords of the Fallen czyli polski Blade of Darkness

Lords of The Fallen - Test

Dawno, dawno temu – a dokładnie w roku 2001 – była sobie gra komputerowa pod tytułem Blade of Darkness (gra ta znana też była jako Severance: Blade of Darkness – przyp. red.). W swoim czasie wprowadziła ona mnóstwo ciekawych i innowacyjnych rozwiązań, które to na długie godziny skutecznie przykuwały fanów przygodówek do monitorów. Ot, przyciągał do niej chociażby unikalny system walki bronią białą, całkiem interaktywne otocznie (jak na owe czasy), w miarę naturalna animacja wody czy też nawet sama mroczna fabuła. Trzynaście lat później na rynek gier komputerowych wypłynęła super-produkcja w postaci Lords of the Fallen z polskim „akcentem” i wydaje się, że już od pierwszych zapowiedzi tejże produkcji miała to być nie lada gratka właśnie dla fanów gry Blade of Darkness. Czy aby na pewno tak jest? Zapraszam na recenzję gry okiem starszego wygi, który niegdyś obcował właśnie z Blade of Darkness a którego ulubioną postacią z tamtejszej gry była…Amazonka Zoe wymachującą włócznią ;)

Lords of the Fallen – Blade of Darkness made in Poland?

Lords of the Fallen to jedna z największych super-produkcji z polskim „akcentem”. Z budżetem rzędu 30 mln zł Tomasz Gop (współodpowiedzialny poprzednio m.in. za pierwszą część Wiedźmina oraz Wiedźmina 2) wraz z CI Games oraz Deck 13 stworzyli mroczną grę fantasy typu action RPG. Fabuła tejże produkcji osadzona jest mniej więcej w czasach średniowiecza i oparta jest na fakcie, że oto po wielu wiekach uśpienia przebudził się na Ziemi mroczny bóg – Upadły – który to postanowił definitywnie i dosłownie destruktywnie „przypomnieć” ludziom swoją skromną obecność. Wiadomo, dokonać tego zamierza głównie poprzez szerzenie zniszczenia i śmierci wespół ze swoją armią demonów. W kwestii owej armii to akurat nic oryginalnego raczej tutaj nie ma. Ot, mamy po prostu dobry i sprawdzony schemat demonów-szeregowców (których jest wprawdzie tylko kilka typów ale to nawet wystarcza) oraz demonów-bossów (aka tytulowych Lordów).

Lords of The Fallen - Boss Pierwszy Strażnik

Niegdyś ludziom udało się pogrzebać owego mrocznego boga pod ziemią (dosłownie!) a jedynym dowodem tego spektakularnego wydarzenia był wystający fragment całkiem ale to całkiem sporej dłoni Upadłego. Owa wystająca dłoń tworzyła bowiem…strome pasmo górskie (dokładnie to samo widać było m.in. na oficjalnych trailerach gry). Cóż, wydaje się, że przy takim formacie Upadłego nie tylko przeciwnicy z Blade of Darkness oraz Dark Souls mogą się schować. Swoją drogą ciekawe dlaczego mrocznego boga nazwano na cześć Deceptikona z Transformersów? ;) Cóż, to już zdaje się wiedzieć chyba tylko Tomasz Gop ale tzw. efekt marketingowy został widać osiągnięty.

Lords of the Fallen – jam jest Harkyn, Malowany Człowiek

W grze Lords of the Fallen wcielamy się w osobnika imieniem Harkyn. Co ciekawe nie jest to bynajmniej jakiś szlachetny rycerz, mnich czy też Wiedźmin, ponieważ jest on dosłownie antybohaterem. Jego cechą charakterystyczna są m.in. liczne tatuaże-runy na jego twarzy. W realiach Lords of the Fallen panuje idea, że za każde przestępstwo danej osobie dzierga się na ciele runę-tatuaż (motyw run na ciele znajdziemy także w książce Malowany Człowiek autorstwa Petera V. Brett’a – przyp. red.). Skoro zatem Harkyn jest niemal cały w runach, to aż strach pomyśleć jakim on jest typkiem spod ciemnej gwiazdy. W każdym razie Harkyn to na swój sposób postać ponura i gwałtowna, która nie raz i nie dwa podkreśli swój charakter – ot, chociażby podczas licznych walk w zwarciu oraz w dialogach (których tutaj mamy dosłownie minimum). Zanim jednak godnie zaczniemy reprezentować interesy naszego antybohatera (w sensie z potyczek z demonami będziemy wracać z tarczą a nie na tarczy), to musimy zdać sobie sprawę z tego, że gra Lords of the Fallen wymagać będzie od nas perfekcyjnego opanowania mechaniki walki znanej po części m.in. z Blade of Darkness, serii Dark Souls oraz Dakrsiders.

Lords of the Fallen – rozwój antybohatera i jego gadżetów

Na początku gry nie mamy możliwości wyboru płci czy też rasy naszego antybohatera ale za to śmiało możemy wybrać tzw. specjalizację / klasę postaci. Możemy zatem „wstępnie” zostać łotrzykiem (mistrzowskie władanie sztyletami, szybsze ataki, dostęp do lekkich pancerzy), wojownikiem (dostęp do ciężkich zbroi i tarcz oraz władanie najcięższym orężem) lub klerykiem / kapłanem (trochę słabszy typ wojownika ale za to z silną magią defensywną i asekuracyjną).

Lords of The Fallen - Wybór szkoły magii

Lords of The Fallen - Wybór ekwipunku

Co ciekawe wybór naszej specjalizacji nie oznacza, że do końca gry musimy rozwijać tylko atrybuty przydatne dla danej klasy:

  • siła (moc zadawanych obrażenia i dostęp do cięższego ekwipunku)
  • witalność (punkty życia – aka HP)
  • wiara (moc magiczna – aka mana, siła zadawanych obrażeń magicznych np. przez rękawicę)
  • wytrzymałość (odporność na zmęczenie podczas walki – aka kondycja)
  • zwinność (szybkość wyprowadzanych ciosów, dostęp do niektórych pik i kosturów)
  • szczęście (łatwiejsze zadawanie ciosów tzw. krytycznych oraz szansa na lepsze łupy)

Nikt nie zabroni nam stworzenia wojownika sprawnie obsługującego sztylety czy też łotrzyka władającego kosturem. Właściwie tylko od naszej taktyki walki, responsywności na ataki demonów oraz…dużych pokładów cierpliwości zależy to, czy ukończymy grę „z tarczą” czy też „na tarczy”. Zanim jednak w pełni opanujemy władanie bronią białą (ataki, uniki i kombosy), odpowiednie używanie zdolności magicznych czy też dobór odpowiedniej taktyki do walki z danym typem przeciwnika (wiadomo, z bossami walczy się inaczej niż z szeregowymi demonami) to nie raz i nie dwa wylądujemy właśnie raczej na tarczy. Osoby o słabszym zdrowiu psychicznym obok siebie znaleźć wtedy mogą np. połamaną klawiaturę lub uszkodzoną myszkę a do drzwi dobijać się im będą sąsiedzi z  prośbą o używanie „przecinkowej polszczyzny” nieco ciszej ;) Tak, gra Lords of the Fallen potrafi wzbudzić naprawdę spore emocje. W tej grze nie wystarczy tylko bezmyślnie klikać myszką i na oślep „machać cepem”. To nie hack’n’slash. Tutaj wszystkie walki należy prowadzić z głową i z baczną obserwacją przeciwnika oraz paska kondycji i many albo inaczej spotęgujemy tylko naszą frustrację ;) A, i warto też pamiętać aby do walki nie przeciążać zbytnio naszej postaci ponieważ automatycznie oznacza to, że wyprowadzane ciosy są bardzo powolne zaś uniki trwają całą wieczność co przy walkach z szybkimi demonami kończy się zwykle tragicznie…

Wracając jednak jeszcze do naszego antybohatera to warto zwrócić uwagę na to, że również dość swobodnie możemy rozwijać nasze „gadżety”. Przy pomocy odpowiednich run (znajdujących się w różnych ukrytych lokacjach oraz które otrzymujemy po wygranej walce z demonami) możemy wyraźnie podbić statystyki niemalże wszystkich elementów ekwipunku. W pewnym momencie będziemy zatem w stanie zadawać nie tylko tzw. standardowe obrażenia fizyczne ale także i magiczne. Mało tego wyraźnie poprawimy w ten sposób i naszą odporność na wszystkie typy obrażeń (fizyczne, magiczne oraz od ognia i trucizn). Summa summarum rozwój postaci w Lords of the Fallen mimo ograniczenia do jednej rasy i jednej płci naprawdę jest dość unikalny i bardzo swobodny. Jedyne co mnie trochę dziwi to fakt, że każdorazowe przyznanie punktu atrybutu czy też modlitwy oznacza automatycznie określa poziomu wyżej dla postaci. Nie dziwić się proszę zatem jeśli po kilku godzinach gry nasz antybohater będzie miał już 40 czy 50 level…

Lords of The Fallen - Statystyki postaci

Skoro już przy „levelovaniu” jesteśmy, to nadmienić tutaj należy, że następuje ono w określonych miejscach – przy tzw. dedykowanych okruchach (będących jednocześnie miejscami save’ów). Za nabyte punkty doświadczenia możemy wykupić albo punkty atrybutów (aby poprawić statystyki fizyczne) albo punkty modlitwy (aby poprawić moc danego zaklęcia lub odblokować nowe zaklęcie). Warto przy tym oczywiście kierować się naszym stylem walki oraz używanym orężem. Odpowiedni punkt atrybutu może bowiem np. odblokować dostęp do pełnych możliwości danego oręża. W przeciwnym wypadku machamy daną bronią jak cepem zaś tarczę tylko trzymamy a to już jednak obciach przy pojedynkach z Lordami ;)

Jest też tutaj jeszcze jeden smaczek związany ze sposobem walki w Lords of the Fallen. Otóż rodzajów broni jest tutaj niezbyt duża ilość ale za to każdy z nas może mieć do dyspozycji trzy style walki. Przykładowo Kleryk / Kapłan, którym grałem mógł posługiwać się następującymi tandemami możliwości:

  • broń w prawej ręce + tarcza (wiadomo tzw. styl klasyczny)
  • broń w prawej ręce + rękawica (przydatna opcja w walce na odległość)
  • broń obsługiwana obiema rękami (dzięki temu zadaje się najwięcej obrażeń)

Cóż, już samym graczom pozostawiamy wybór odpowiedniego stylu walki ;) Grunt, żeby tylko nie przeciążyć postaci używanym ekwipunkiem. W końcu nie sztuką jest tutaj ze zwinnej postaci stworzyć pancerną postać, która ledwo potrafi zrobić unik a zadanie ciosu trwa całą wieczność…

Lords of the Fallen – walki z bossami / Lordami

Walki z bossami w Lords of the Fallen to z jednej strony swoisty sprawdzian umiejętności ale też potyczki te nie są zawsze bardzo wymagające. Czasem wystarczy bowiem po prostu przeczekać ataki demona a potem zadać kilka szybkich ciosów i odskoczyć. Grunt, żeby zrobić to wszystko na czas i wykonując stosowne uniki. Na pewno każdego gracza nieco pokory uczy starcie z pierwszym Lordem – Pierwszym Strażnikiem. Nie dość, że jeden jego najmocniejszy cios potrafi nas praktycznie zabić to jeszcze jego styl ewoluuje wraz z obrażeniami jakie mu zadajemy. Inny z kolei Lord – Wyznawca – sam z siebie nie jest zbyt groźny ale poprzez przyzywanie co jakiś czas dwóch niebezpiecznie szybkich pomocników (oraz przez specjalny śmiertelny czar obszarowy) też potrafi być mocno irytujący. Tzw. Czempion to z kolei przedstawiciel bossów, który ma niby proste ataki (2-3 ciosy oraz szarża przez arenę) ale z kolei też ma specyficzny styl. W każdym razie nie radzę atakować go kiedy wydaje się być on najbardziej podatny na nasz atak (czyli kiedy klęczy). Dlaczego? Cóż, sami się przekonajcie ;) Generalnie każdy boss / Lord wymaga kompletnie innej taktyki walki i za to należy się Lords of the Fallen wielki plus!

Lords of The Fallen - Boss Czempion

Lords of The Fallen - Boss Protektor

Lords of the Fallen – technikalia i realia

Gra Lords of the Fallen oparta jest na enginie Fledge, który to ponoć w całości oparto na bibliotekach DirectX 11 (pamiętajcie, bye bye Windows XP ;)). Oprawa graficzna prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i sporo elementów świata jest do zniszczenia (beczki, skrzynie, szafy, niektóre ściany). Postacie przedstawione są szczegółowo, jakość tekstur otoczenia też jest na plus a dodatkowe technologiczne graficzne smaczki zapewnia nam m.in. PhysX (dodatkowe cząstki otoczenia) czy też PhysX Cloth (realne zachowanie się lekkich materiałów). Wprawdzie świat, zaprezentowany w grze Lords of the Fallen nie jest w pełni otwarty (czasem przemieszczamy się poprzez wrota i trzeba odczekać te kilkanaście sekund) czy też specjalnie ogromny (Klasztor i wszystko to, co go otacza) to jednak raczej nie uświadczymy wrażenia małych poziomów. W sumie to chyba nawet i lepiej, że świat gry nie jest tak duży jak w serii Gothic czy też Oblivion, ponieważ nie mamy tutaj do dyspozycji żadnej mapki czy też orientacyjnego oznaczenia położenia naszego celu misji. Musimy po prostu sami orientować się w lokacjach. Na szczęście nie jest to jakoś specjalnie trudne ponieważ te są dość charakterystyczne.

Warto tutaj być jednak absolutnie świadomym dwóch rzeczy. Po pierwsze Lords of the Fallen jest bardzo wymagającą sprzętowo produkcją. Platforma testowa wyposażona m.in. w:

  • procesor Intel Core i5 2500k @ 4 GHz
  • kartę graficzną ZOTAC Geforce GTX 970 AMP! Extreme
  • 8 GB pamięci RAM

okazała się być tutaj pewnego rodzaju optimum w przypadku rozdzielczości full-HD i włączenia najlepszych ustawień graficzno-fizycznych (poza nVidia Turbulence). O ile w przypadku zamkniętych lokacji (Katakumby, Wieże Strażnicze itp.) nie było absolutnie żadnego problemu (80-90 kl./s.) o tyle w trudnych dla kart graficznych miejscach (otwarte przestrzenie) platforma taka zapewniała już średnio ok. 50 kl./s. czyli pod względem „mocy” było już dosłownie na styk:

Aż strach pomyśleć jak mocno trzeba ciąć detale graficzne aby płynnie grać na platformach ze słabszymi kartami graficznymi. A szkoda coś takiego robić, kiedy gra Lords of the Fallen naprawdę potrafi zaprzeć dech w piersiach przy maksymalnych detalach i swoim mrocznym klimacie:

Lords of The Fallen - Oprawa graficzna

Lords of The Fallen - Oprawa graficzna

Lords of The Fallen - Oprawa graficzna

Lords of the Fallen – porównanie ustawień graficznych

Mały, oddzielny akapit postanowiłem przeznaczyć jeszcze na porównanie ustawień graficznych (Niskie vs Bardzo wysokie). Jak się bowiem okazuje w grze Lords of the Fallen ustawienia niskie oznaczają automatycznie:

  • redukcję obiektów na planszy (np. drzewa)
  • minimalizację efektów ognia
  • wyłączenie niektórych cieni
  • częściowy zanik efektów dymu i mgły
  • wzrost ostrości niektórych tekstur (!)

ale z kolei szczegółowość postaci pozostaje mniej więcej na podobnym poziomie. Mam nadzieję, że poniższe screeny porównawcze w miarę dobrze to wyjaśnią:

Lords of The Fallen - Arena Keystone (detale niskie)

Lords of The Fallen - Arena Keystone (detale bardzo wysokie)

Lords of The Fallen - Arena (detale niskie)

Lords of The Fallen - Arena (detale bardzo wysokie)

Lords of the Fallen – małe problemy techniczne?

Drugą sprawą związaną z aspektami technicznymi Lords of the Fallen jaka nieco smuci jest fakt nie do końca stabilnego działania. Gra Lords of the Fallen na chwilę obecną (patrz data publikacji) potrafiła się sporadycznie „wykrzaczyć” w trakcie ładowania save’u, w trakcie przechodzenia do innej części „świata” lub podczas końcówki walki z jakimś trudniejszym bossem (sic!). Innego typu techniczny bug, który może się pojawiać to np. sporadyczne „freezowanie” Lorda podczas gdy my możemy nadal go atakować czy też sytuacja, w której przeciwnik w ogóle nie reaguje kiedy atakujemy jego „kolegę” znajdującego się dosłownie kilka metrów obok.

Tego typu sytuacje nie powinny mieć raczej miejsca (zwłaszcza przy takim budżecie gry!) i stosowne patche ponoć sporo takich błędów miały poprawić. I jakby ktoś pytał to w dniu publikacji naszej recenzji do Lord of the Fallen wydany był już patch 1.2…ale na forach (i polskich i zagranicznych) jeszcze nie ustały wątki z niestabilnym działaniem Lords of the Fallen zaś niektóre bugi w grze do tej pory istnieją (pomijam już fakt, że w dniu premiery gracze PC w menu nie mieli nawet tzw. normalnych ustawień graficznych!). A szkoda bo gra ma duży potencjał…

Lords of the Fallen – podsumowanie gry

Wydaje się, że przy super-produkcji jaką jest Lords of the Fallen inspirowano się co najmniej kilkoma znanymi produkcjami pop-kultury:

  • podobnymi grami komputerowymi (Blade of Darkness, Dark Souls, Darksiders)
  • bardzo ciekawą książką (Malowany Człowiek; motyw run na ciele)
  • widowiskowym filmem (Upadły z Transformersów)

Tak powstała mieszanka mimo pewnej schematyczności fabularnej oraz niektórych ograniczeń po prostu musiała być hitem i tak też się chyba właściwie stało. Ciekawy i unikalny sposób walki bronią białą, wymagający bossowie (a przynajmniej ich część) oraz świetna oprawa graficzna to elementy, które równie mocno się do tego sukcesu przyczyniły. Oczywiście do ideału trochę brakuje (vide bardzo duże wymagania sprzętowe czy też sporadyczna niestabilność gry) ale kto wie, być może właśnie dzięki takim recenzjom twórcy gry wydadzą sequel poprawiony o niedociągnięcia, których tutaj co jakiś czas niestety doświadczamy. Czy mimo to warto sięgnąć po Lords of the Fallen? Jeśli tylko podobała wam się gra Blade of Darkness, to jest to wręcz pozycja obowiązkowa ;)

Lords of the Fallen - Podsumowanie gry

3 komentarze

  1. Podobno patch 1.3 sporo rzeczy poprawia jeśli chodzo o stabilność gry :)

  2. Obadamy sprawę ale trzeba pamiętać, że w dniu premiery nie było nawet patch 1.1 a więc w dniu premiery gra była maksymalnie zabugowana ;)

  3. No i w sumie widać tez bugi graficzne nawet na gameplayach – popatrzcie na tę włóćznię (włócznioróżdżkę? :D), która wchodzi we wszystkie obiekty. jak schody czy ściany. Tak to jest jak się wydawcy spieszą… Aczkolwiek ogólne wrażenie pozytywne (na razie mówię na podstawie gameplayów i recenzji).

Leave a Comment

*